Heat of the City


Nach einem grossem Frühstück im Hard Rock Cafe genossen wir die Aussicht vom Rockefeller Tower über die ganze Stadt. Danach schlenderten wir durch den Central Park und chillten auf einer gemütlichen Wiese im Schatten. Natürlich schlief Thomas ein…
Anschliessend noch in der “Houston Hall” eine fetten Burger gegessen damit wir genug Kraft hatten den Times Square bei Dunkelheit mit gefühlten anderen 100’000 Leuten zu bestaunen.

Przy 30°C miasto staje się naprawdę męczące, dlatego dzisiaj będzie kròtko. Po solidnym śniadaniu w Hard Rock Cafe wjechaliśmy na 76 piętro Rockefeller Tower, aby pooglądać miasto. Jest wygodniej – nie trzeba zadzierać głowy, ryzykując skręt szyi i kolizję z pędzącymi Nowojorczykami. Potem czilowaliśmy w Central Parku (podobnie jak połowa miasta). Mimo dobrych chęci nie udało nam się przejść całych “Zielonych Płuc” Nowego Jorku -park jest ogrooooomny! Na popołudniowy spacer i jedzenie pojechaliśmy do Greenwich Village, gdzie przypadkiem trafiliśmy do fantastycznego miejsca – Houston Hall. Knajpa zrobiona w starym browarze z dobrym piwem i burgerami – świetna! Na koniec intensywnego i gorącego dnia spacer Piątą Aleją zakończony w najbardziej kiczowatym i szalonym miejscu w NY, czyli na Times Square. Każdy, kto tam trafi zrozumie, dlaczego o NY mòwi się, że nigdy nie zasypia. Przy tych wszystkich migoczących światłach po prostu się nie da..

Lower Manhattan

IMG_0104IMG_0121IMG_0126IMG_0135IMG_0153IMG_0130
Dzień rozpoczął się tam, gdzie skończył się poprzedni, czyli przy Brooklyn Bridge :) W drodze na Manhattan nie sposòb oderwać oka od aparatu.. ale oszczędzimy Was i wrzucamy tylko kilka zdjęć ;) Potem była Wall Street i łapanie byka za jaja, pierwsza konfrontacja z amerykańskimi porcjami w restauracji i miejskim chaosem. I jeszcze Battery Park, pogawędka z Kanadyjczykami i bardzo słodkie babeczki na Grand Central. Pòźniej zaczęło padać, więc szybki spacer po 5th Avenue i Rockefeller Center, a na koniec zakupy w Macy’s i bardzo przyjemna kolacja w porcie.To był długi dzień.. :)

Heute startet der Tag sonnig und wir wanderten über die Brooklyn Brücke nach Manhatten. Nach der Besichtigung der Wall Street ging es noch zum Berühmten Stier zur obligaten Berührung seiner Hoden ;-) Anschliessend, im Battery Park, genehmigten wir uns ein Bier und trafen Leute aus Kanada, die aussahen wie Asiaten. Es zogen dann dunkle Wolken auf und als wir beim Rockeffer Center ankamen regnete es in strömen. Nach einiger Zeit im Center gingen wir noch in’s Macy, das grösste Kaufhaus in den USA. Den Abend verbrachten wir am alten Hafen in der nähe der Brooklyn Brücke.

NY przywitał nas ulewą/NY begrüsste uns mit einem Gewitter

imageimageimageimageimageimageimageimageimageimageimage
Burza zatrzymała nas na godzinę pod mostem, ale było warto. Jednak zanim tam trafiliśmy (nie licząc 7,5 godz. w samolocie) musieliśmy odstać swoje na lotnisku i przeżyć jazdę z nowojorskim taksówkarzem na Brooklyn. – New York is a big bad city, you must be careful – przywitał nas Wade, od którego wynajmujemy mieszkanie. Pierwszy dzień pełen wrażeń.. a na koniec pizza! w knajpie pod mostem z polskimi kelnerami (a jakże) ;)

Nach 7,5 Stunden Flug nochmals 1,5 Stunden warten am Zoll. Die Taxifahrt zu unserem Apartnent in Brooklyn überlebten wir auch noch. Am Abend durften wir noch unter einem Zelt mit, herrlicher Aussicht auf die Skyline von Manhatten, Schutz suchen vor dem Gewitter. Als Belohnung gab es eine feine Pizza.