Lake Tahoe, Sacramento & Napa Valley

Nach dem Besuch des grössten Bergsee in Nordamerika, dem Lake Tahoe, fuhen wir nach Sacramento. Dort hatten wir Zeit die Stadt zu erkunden und ein wundervolles Nachtessen bei Sonnenuntergang direkt am Sacramento River zu geniessen. Wir waren im Historischen Teil von Sacramento. Wir fühlten uns 100 Jahre zurückversetzt, wenn nicht die Autos wären. Aber die Amerikaner laufen ja nirgends hin.
Am nächsten Tag fuhren wir durch das Napa Valley und machten natürlich ein paar Stopps ;-) 1.Stopp war in Napa für ein Mittagessen und spaziergang in der Altstadt. Im “Culinary Institut von America” (CIA, jetzt weiss ich endlich was das heisst ;-)) machten wir halt und genossen die Atmosphäre. Der Höhepunkt war der nächste Stopp im Beringer Anwesen. Sehr schön gemacht und viiiiiiiiiiel Wein….Am Schluss wollten wir noch das “Castello di Amarosa” Weingut ansehen. Die haben da ein richtiges Castello hingebaut. Man fühlt sich wie in der Toskana. Aber man musste 20$ Eintritt bezahlen, das fanden wir dann zuviel.
So sind wir nun an unserem nächsten Ettappenort, Willits, anbekommen und bereit für neue Taten. Morgen gehts endlich an den Pazifik.

California welcome back! :D Z przystankiem nad Tahoe, największym górskim jeziorem w Północnej Ameryce, dotarliśmy do Sacramento. Mimo że to dopiero szóste co do wielkości miasto w Kalifornii, jest stolicą stanu. Ludzie, których spotkaliśmy w drodze zachwycali się północną Kalifornią.. Póki co wiemy, że jest tu spokojniej i mniej lansiarsko niż w LA ;) Sacramento robi dobre wrażenie, nazywane jest Miastem Drzew, zwłaszcza stara część jest bardzo przyjemna. W jednej restauracji nad rzeką postanowiliśmy uczcić urodziny Thomasa (poprzedniego wieczoru wylądowaliśmy w strasznej dziurze) :) Następny dzień spędziliśmy w najlepszym miejscu w Kalifornii (a może i na świecie) – Napa Valley! Zaczęliśmy od drugiego śniadania i – oczywiście – lampki wina :) A potem objazd po winnicach (zatrzymaliśmy się na dłużej w Beringer i Castello di Amorosa). Odwiedziliśmy też znajdujący się w cudownie położonym zamku Culinary Institut of America, gdzie szkolą się szefowie kuchni (m.in. Maciej Kuroń ;)). Pięknie tam jest :) Kalifornia jest wspaniała, jakieś 10 stopni C mniej na termometrze i mogłabym tu mieszkać ;) Jutro ruszamy wybrzeżem Pacyfiku – plaże, palmy i.. surferzy ;P

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s