Gulf of Mexico & Everglades

IMG_7063

Ostatnie kilka dni spędziliśmy w drodze, z kilkoma przerwami na odpoczynek. Jako że jesteśmy już na Florydzie, jest gorąco, wszędzie palmy, plaże i emeryci :) Ale jakie plaże!

Pierwszy przystanek za Nowym Orleanem to był Fort Walton Beach – niewielka miejscowość nad Zatoką Meksykańską. Pierwszy raz w tym roku poczułam piasek pod stopami, a piasek tu jest biały jak śnieg (lub, jak twierdzą niektórzy, jak kokaina ;)) i ma konsystencję mąki (lub wiadomo czego..) ;) Woda ma niesamowity, zielono-turkusowy odcień i tak, jak nie przepadam za plażowaniem, to tu mogłabym spędzić chyba nawet całe wakacje – jest pięknie! Niestety, czas goni..

Z Fort Walton udaliśmy się dalej na wschód do St Petersburga. Po drodze wjechaliśmy na Scenic Highway 30A, która prowadzi wzdłuż wybrzeża, z niekończącymi się białymi plażami i uroczymi kolorowymi, drewnianymi domkami (kilka udało mi się uchwycić na zdjęciach). To jest dokładnie mój klimat! Jako dziewczę znad morza, na Florydzie czuję się jak ryba w wodzie ;) Gdyby jeszcze tylko było z kilka stopni C mniej.. :/ W St Petersburgu zostaliśmy dwie noce, w bardzo przyjemnie położonym resorcie, gdzie po kilku noclegach w obskurnych motelach, mogliśmy nareszcie poczuć się, jak prawdziwi turyści. Wystarczyło, że przeszliśmy przez ulicę i już byliśmy na szerokiej, pięknej plaży, z białym piaskiem i niesamowitymi zachodami słońca, a także – co ważne – fajnym barem  i rozrywkowymi ludźmi w rożnym wieku ;) Podróżowanie poza sezonem ma wiele uroków, wszędzie jest pusto, nie trzeba robić rezerwacji w restauracjach, ceny są niższe, można przyjrzeć się tym, którzy mieszkają tu na co dzień. Kwiecień to bardzo dobry czas na tę część Stanów.

Jeśli St Petersburg, to oczywiście Dali i muzeum, w którym znajduje się największa kolekcja jego prac poza Europą i największy na świecie zbiór tzw. arcydzieł, czyli dużych formatów. Prywatni kolekcjonerzy, małżeństwo Morse, wybrali to miejsce nie widzieć czemu, ale trzeba im przyznać, że mieli nosa – torreador pasuje do St Petersburga idealnie. Dali to moje wspomnienia z czasów liceum, kiedy uczyłam się o nim na zajęciach z historii sztuki i fascynowała mnie jego technika, wizje, styl życia. Teraz obrazy, które dotąd oglądałam tylko w albumach, zobaczyłam na żywo – dużo emocji :) Tym, którzy szukają jeszcze silniejszych wrażeń, polecam wirtualną wycieczkę 3D “w głąb” obrazu Archaeological Reminiscence of Millet’s “Angelus” – wow!

St Petersburg, zwany też Sunshine City, jest wpisany do księgi rekordów Guinnessa, jako miasto, w którym słońce świeciło nieprzerwanie przez 768 dni.. Hmm, chyba akurat mieliśmy pecha, bo kiedy my tu byliśmy było pochmurno i wiał bardzo silny wiatr.. Na szczęście w okolicy jest sporo dobrych restauracji i barów, więc jest co robić i przy mniej plażowej pogodzie.

Stąd już prosta droga do Miami, ale po drodze zahaczyliśmy jeszcze o Park Narodowy Everglades, znany z dzikich zwierząt, głównie aligatorów (gator, gator!). Niestety (albo na szczęście) nie udało nam się żadnego spotkać, chociaż godzinny spływ poduszkowcem i naszego szalonego kapitana Marca będę wspominać jeszcze długo.. Nie polecam nikomu o słabych nerwach! Natura piękna, po drodze udało nam się zobaczyć delfiny i szopy!

Dzisiaj, czyli we wtorek, poźnym popołudniem dotarliśmy do Miami. To mniej więcej półmetek naszej podróży. Na liczniku już ok. 4 tys. km. Zostajemy tu przez najbliższe trzy dni, a potem ruszamy na sam południowy koniuszek Stanów, czyli Key West. Stamtąd już widać Kubę :D

 

 

Wir verlassen New Orleans traurig, aber freuen uns uns auf den Weg der vor uns liegt.
Am Golf von Mexico entlang fahren wir via den Staaten Mississippi und Alabama nach Florida. Zum übernachten machten wir halt in Fort Walton Beach. Eine Feriendestination vergleichbar zum Beispiel mit der Adria bei uns. Sehr schöner, weisser und feiner Sandstrand und das Meer angenehm warm.
Am nächsten Tag der Küste entlang und via Interstate 75 nach Sant Petersburg. Tampa als eine wichtige und grosse Stadt in Florida liessen wir links liegen.
Wir hatten eine kleine Unterkunft mit Sicht auf eine Bucht am St. Pete Beach. Sonnenuntergang an Strandbar inklusive.
Am folgenden Morgen machten wir uns auf in das Salvador Dali Museum. Es ist das zweitgrösste Dali Museum nach dem in seinem Heimatort Figueres (Spanien). Beeindruckende Bilder vom kleinen Bildchen bis zum Masterwork von einigen Quadratmetern. Man konnte sogar kostenlos einen Audioführer nehmen.
Am Nachmittag wollten wir uns am Strand erholen. Auch sehr feiner und weisser Sand. Jedoch machte uns der starke Wind einen Strich durch die Rechnung. Um vom Sand gestrahlt zu werden machten wir uns es auf unserer windgeschützten Terrasse im Hotel gemütlich.

Weiter Südwärts via Naples trafen wir am frühen Nachmittag in Everglades City ein. Wenn schon Florida dann mussten wir auch eine Airboat Tour machen. Es gibt verschiedene Möglichkeiten, Graslandschaft, Mangroven oder kombiniert. Wir entschieden uns für eine 1 Stünde Mangroventour. Kaum platzgenommen ging es schon los immer mit dem Lärm vom Motor und Propeller. Als erstes sahen wir Delphine, so nah, man konnte sie fast berühren. Den Wasserstrassen entlang ging es weiter in die Mangroven. Leider sahen wir keine Alligatoren, diese bevorzugen eher frischeres Wasser. Dafür trafen wir noch Waschbären in einer Lichtung. Nach nur 1 Stunde war es auch schon fertig. Nur zu empfehlen.

Gegen Abend trafen wir dann in Miami Beach in unserer Unterkunft ein. Nach einem gemütlichen Abend mit Essen und Trinken freuen wir uns auf die nächsten zwei Tage in Miami.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s